English

Single Blog Title

This is a single blog caption

Klaps – zło konieczne w wychowaniu

Liczne badania przeprowadzone na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka pokazują, że wśród Polaków nadal utrzymuje się wysoki poziom akceptacji dla przemocy wobec dzieci. Wyższą formą aprobaty cieszą się „łagodne” formy- czyli tzw. klapsy, niższy poziom odnosi się do sytuacji „poważniejszych”, jak bicie czy lanie. Według raporty TNS Polska aż 61% Polaków akceptuje klapsy. Jeszcze więcej, bo aż 64% przyznaje, że zdarzyło im się go dać dziecku. Klapsy i bicie dzieci częściej akceptują mężczyźni, osoby starsze, niżej wykształcone, z doświadczeniami przemocy w dzieciństwie. Zatrważających danych dostarcza raport, jeśli chodzi o świadomość przemocy. 76% badanych wiedziało, że bicie dzieci jest niezgodne z prawem, ale nadal blisko co czwarty Polak (24%) w ogóle nie wie o zakazie.

W opinii społecznej nadal trwa rywalizacja dwóch poglądów- zwolenników kampanii „Kocham! Nie biję!” oraz opozycji, ironicznie przekręcających znany slogan na „Biję, bo kocham”. I tak zaczynając od obrońców tzw. klapsów, w swojej obronie przede wszystkim powołują się na autorytety. Przemoc wobec dzieci ukazana jest jako wzorzec wychowania już w Biblii: „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go- w porę go karci”(Prz 13,24), „W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi ją stamtąd” (Prz 22, 15). Wynika z tego, że jest to styl myślenia o wychowaniu obecny już od czasów starożytności. Należy jednak pamiętać, że w Piśmie Świętym opisane są również inne, kontrowersyjne dziś normy społeczne, jak chociażby aprobata niewolnictwa czy traktowanie kobiet jak przedmiot, dla których współcześnie nie ma przyzwolenia. „Biję, bo kocham” to także ochrona autorytetu własnych rodziców, którzy często stosowali przemoc, następnie pokoleniowo powielaną.  „Ja byłem bity i wyrosłem na porządnego człowieka, więc tobie też to nie zaszkodzi”.  Dziś wydaje się, że odwołanie do klapsów jest wynikiem bezradności- stosowanie takich metod świadczy że „inaczej się nie umie” lub uważa, że inne środki się nie sprawdzą.

Stosując „przemocowe” metody wychowawcze musimy mieć na uwadze perspektywę dziecka. Dając klapsa uczymy dziecko, że jeśli chce obronić swojej racji, a skończą mu się argumenty, ma prawo skorzystać z bicia jako środka wymuszającego podporządkowanie. Wychowani przez klapsy mogą powielać ten sposób „argumentacji” na innych, co oczywiście jest pierwszym krokiem do agresji rówieśniczej. 

Przeciwnicy kar cielesnych jako główny postulat wysuwają ochronę słabszych. Nawet najmniejszy klaps jest formą agresji, a jak mówi społeczne przysłowie „przemoc rodzi przemoc”. Wymierzając karę zwykle działamy w emocjach- a wtedy ciężko jest kontrolować siłę uderzenia, nie mówiąc o tym, że bardziej wyładowujemy swoją złość niż karzemy. Argumentacji tej przychyla się Konwencja o Prawach Dziecka oraz Konstytucja RP. Od 2010 roku w Polsce bicie dzieci jest aktem przemocy zabronionym prawnie.

Co zamiast bicia? Przede wszystkim mówmy dziecku, jak czujemy się w danej sytuacji, nie oceniając jego charakteru. Musimy pamiętać, że niektóre zachowania z naszej perspektywy zupełnie inaczej wyglądają w oczach dziecka, a jego zachowania, choć nie akceptowalne społecznie- nie są celowe. Mówiąc co czujemy, uczymy dziecko pożądanych zachowań poprzez wykształcenie empatii. Aby poradzić sobie z zachowaniami agresywnymi, np. biciem czy wbieganiem na ulicę, należy przytrzymać dziecko tak, by nie stanowiło zagrożenia dla siebie i innych, stwierdzając przy tym „Nie zgadzam się!”. Wobec silnych emocji skuteczne okazuje się odizolowanie dziecka- odesłanie go w specjalne miejsce (kąt pokoju, inne pomieszczenie) i nakazanie mu, by się uspokoiło.  Aby nauczyć odczuwania konsekwencji własnych zachowań, należy po prostu pozwolić dziecku ich doświadczyć. Egzekwując np. „Połamałeś ze złości kredki. Przykro mi, ale nie kupię CI nowych” uczymy je odpowiedzialności za swoje czyny. Kolejnym krokiem w tym kierunku jest ustalanie kolejności np. „Kiedy odrobisz lekcje, pobawimy się w chowanego” czy „Teraz zjesz obiad, później obejrzysz film”.

Jeśli konkretne sytuacje stanowią problem dla dziecka, warto je przewidywać i zapobiegać  im, ustalając wcześniej reguły postępowania. W przypadku złego zachowania u lekarza, przed kolejną wizytą można porozmawiać o tym z dzieckiem „Idziemy do lekarza. Pamiętaj, że w poczekalni trzeba mówić ciszej, by nie przeszkadzać innym”. Unikaniu konfliktów sprzyja dawanie tzw. „ograniczonego wyboru”. Skuteczną profilaktyką porannego marudzenia są propozycje dawane dzieciom: „Wolisz zjeść kanapkę z serem czy szynką” czy „Dzisiaj chcesz założyć dresy czy spodnie?”.
Ale najważniejsze- należy pamiętać, że kara jest mniej skuteczna niż nagroda! A więc przede wszystkim trzeba dostrzegać i chwalić za każde dobre zachowanie. Dzięki temu dziecko połączy pozytywną konsekwencję z sytuacją, poczuje się mądre, odpowiedzialne i kompetentne, a w kolejnych sytuacjach będzie starać się uzyskać aprobatę rodziców podobnym zachowaniem. 

Joanna Czech

Leave a Reply