English

Single Blog Title

This is a single blog caption

Jak to widzi Kasia, czyli ciąża kobiety uzależnionej.

Mam na imię Kasia i jestem alkoholiczką.
Jak zaszłam w ciążę miałam 10 lat trzeźwości, ale przed ciążą cierpiałam na głęboką depresję. Straciłam pracę, którą kochałam, przeprowadziłam się z mojego mieszkania singielki do nowego mieszkania i w nowe środowisko. Pracowałam na programie Anonimowych Alkoholików. To wszystko kosztowało mnie sporo energii fizycznej i psychicznej.


Po pięciu latach bycia z chłopakiem postanowiliśmy mieć wspólne mieszkanie, które znaleźliśmy i wyremontowaliśmy własnymi siłami i środkami. Po roku czasu zaszłam w ciążę. 


W dzień  kiedy się o tym dowiedziałam ucieszyłam się i przestraszyłam, bo obawiałam się tak dużej odpowiedzialności.  Jednak będąc trzeźwa wierzyłam, że opatrzność będzie nade mną czuwać. Był ze mną partner, który się cieszył  i mnie zawsze wspierał.

Moja ciąża przebiegała dobrze, bez komplikacji, i przeszła mi okropna, głęboka depresja. 
Podczas ciąży dbałam o siebie, nie traciłam mojej kobiecości. W tym okresie mieliśmy sporo wydatków, więc jedna z przyjaciółek z AA pożyczyła mi sukienki ciążowe, a inna ciuszki na pierwszy i drugi rok życia dziecka. Starałam się odżywiać dobrze i robiłam regularnie badania kontrolne.

Była to moja 4 ciąża tym razem na trzeźwo i chciana.

Pierwsze 3 ciąże  były niepożądane i poronione, ponieważ pojawiły się podczas ostatnich lat ciężkiego alkoholizmu z przypadkowymi mężczyznami, po pijanemu.

Ten okres był ciężki. Było to podeptaniem mojej godności kobiety i wszelkich moich wartości. Czułam się śmieciem, marginesem społecznym i dalej piłam, by nie czuć paraliżującego strachu, wulkanu emocjonalnego, samotności. Alkohol tłumił to we mnie, a kiedy piłam w ostatnich latach wydobywała się z głębi mojej chorej duszy ogromna złość do ludzi i na cały świat.
Kiedy piłam nie zdawałam sobie sprawy jak ogromne konsekwencje psychiczne i moralne spowodują te nieporządne ciąże. 
Z tym zmierzyłam się podczas trzeźwości, będąc na programie AA. Nie było to łatwe, ale udało się przez to przejść obronną ręką. Po pierwsze musiałam przebaczyć sobie, a potem też innym.

Wracając do mojej trzeźwej, chcianej ciąży, od razu pokochałam to dzieciątko i cieszyłam się ogromnie że będę mamą. Przyjaciele z AA również cieszyli się ze mną i głaskali po brzuszku. 
W okresie ciąży nie pracowałam, miałam mnóstwo czasu. Czasami trochę się nudziłam, a wtedy dawał o sobie znać świat obsesyjnych myśli, że jestem sama, nikt mnie nie wspiera, a rodzina się nie interesuje. Zrozumiałam, że muszę się nauczyć zająć sobą i wypełnić mój czas najlepiej jak potrafię. Czytałam więc dużo książek, czasopism o tematyce ciążowej i o dorastaniu dzieci. Uczyłam się macierzyństwa ze wszystkich możliwych źródeł. Chciałam wiedzieć jak opiekować się dzieckiem, co mu będzie potrzebne do prawidłowego rozwoju, w co się bawić i jak reagować w różnych sytuacjach. Czytałam tez inne książki poprawiające humor, raczej o tematyce miłosnej i radosnej.

To przygotowanie teoretyczne do macierzyństwa przydawało mi się później na każdym etapie rozwoju dziecka. Wsparcie męża i pożytecznie spędzany czas razem wpływał kojąco na mnie i na rosnące we mnie dziecko. Chodziliśmy na długie spacery po lasach w góry, odwiedzaliśmy znajomych. Jedna z moich przyjaciółek też była w ciąży i dzięki temu czułam, że jestem w dobrym towarzystwie, czułam opiekę.

W sercu i w głębi duszy nie mogłam się doczekać aż dziecko przyjdzie na świat. Często wietrzyłam już przygotowane dla dziecka prześcieradełka, ręczniczki, śpioszki.


Najpiękniejszą chwilą było pierwsze USG. Wtedy usłyszeliśmy z mężem bardzo mocne bicie serca dziecka. Poczułam bezkresną miłość do tego zwiniątka, którego jeszcze nawet nie było widać po brzuszku.

Kiedy chcieliśmy się dowiedzieć jaka jest płeć dziecka, ono okręcało się na różne strony. Nie można było zobaczyć czy to chłopiec czy dziewczynka. Nad ranem, mój rozrabiak w brzuszku lubił pociągać za pępowinę i musiałam ganiać do łazienki po parę razy w ciągu jednej nocy. Wiedziałam, że to dziecko będzie zabawne i dowcipne.

I tak, dopiero w 7 miesiącu okazało się, że to dziewczynka. Byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ zawsze chciałam mieć córkę. 

Przez cały okres ciąży chodziłam na grupy AA, a kiedy urodziła się moja córka śmialiśmy się, że program AA ma już opanowany.


Poród był długi, trwał 15 godzin. Miałam silne bóle, ale małe parcie. Mój mąż przez całą noc był ze mną na sali, pielęgniarka masowała mi plecy i wspomagała dobrym słowem. Czułam jakby dwa anioły były przy mnie w tej bolesnej i radosnej chwili. 

I na następny dzień urodziła się piękna, czerwona truskaweczka. Wrzeszczała razem ze mną podczas porodu, aż było nas słychać w całym mieście J

Kiedy położono mi ją na piersi była to najpiękniejsza chwila w moim życiu. Potem mój mąż odciął pępowinę.
Przez 3 dni pobytu w szpitalu wydawało mi się, że jestem niebie. Moja radość przeistoczyła się w błogość, myślałam, że stąpam po chmurach.
Kiedy przyniesiono mi córkę do karmienia pokazałam jej przez okno kolorowe liście, samochody, które szybko przemykały. Słychać było wiatr, widać było białe chmury i przebłysk słońca. Powiedziałam jej: „Zobacz jaki piękny świat jest w koło, to wszystko należy do ciebie. Od teraz mama i tata pomogą ci go odkryć najlepiej jak potrafią”. 
Tuliłam ja do serca jak najcenniejszy skarb i byłam ogromnie wdzięczna mojej sile wyższej za dar trzeźwości, za to ze mogłam przeżyć tak szlachetne uczucia radości bycia matką i że mam moje ukochane dziecko zdrowe, śliczne i kochane bardzo mocno od pierwszej chwili.

Moja córka obecnie ma 15 lat, jest wspaniałą nastolatką. Nasze przepowiednie się sprawdziły. Ma program AA w sobie, jest pogodna i bardzo lubiana przez ludzi. 

Jestem wdzięczna Bogu i AA za moje trzeźwe macierzyństwo. Czuję się dobrą, spełnioną matką. Córka dostała ode mnie i od męża dużo miłości, szacunku, uznania i przekazuje to dalej. 

Jest to mój najpiękniejszy owoc trzeźwości.

Kasia

Leave a Reply